Czekałam na to praktycznie cały rok.Nie mogłam się doczekać kiedy w końcu go zobaczę,tak bardzo tęskniłam za moim brązowookim ideałem. Od kąt wyjechał rok temu ani razu nie mogłam go tak na prawdę przytulić,ponieważ zastępowane to było przez internetowe emotikony .Tęskniłam za tym uczuciem bezpieczeństwa jakie dawał Zayn.Teraz stoję już na lotnisku Heathrow w Londynie i trzymam swoje bilety na pierwszą klasę do Orlando na Florydzie.Nie wiem,czy sobie tam poradzę.Nie mam nic więcej oprócz małej pomiętej karteczki w moim notatniku,którą wysłał mi Zayn pocztą,na niej był napisany jego adres.Po wszystkich kontrolach szybko znalazłam się już w samolocie,denerwowałam się ponieważ leciałam tylko raz w życiu i to było tak dawno temu.Kiedy wzbiliśmy się w powietrze kapitan ogłosił,że w Orlando wylądujemy za ok. 5 do 6 godzin.Korciło mnie żeby zadzwonić nie Malika,ale to już by nie była niespodzianka.Dlatego się powstrzymałam i zamówiłam szampana.
O 14:30 byliśmy już na miejscu,próbowałam chociaż udawać że jestem spokojna i wiem co dalej mam robić.Wyszłam przez główne drzwi lotniska przeciskając się przez tłum ludzi,którzy próbowali wylecieć na swoje wakacje.Jednak ludzie czasem nie mają pojęcia ile trzeba zrobić,żeby wygrać te jedne wakacje,a na dodatek wakacje,które może spędzić z osobą za którą się tak bardzo tęskni.Przeszłam przez tłum i zobaczyłam rząd taksówek stojących tak jakby na mnie czekały.Podeszłam do jednej i wysiadłam,po czym wypowiedziałam moje pierwsze słowa w Ameryce:
- Dzień dobry,czy mógł by pan mnie podwieźć na ten adres-podałam mu kartkę.Mężczyzna zaczął się jednak głośno i bezczelnie śmiać,jakby było z czego.Odrażał mnie jednak jego wygląd,czyli opinający się na jego ciele spocony, biały podkoszulek ,stary kaszkiet na głowie i pucołowate policzki na które wchodziły długie ciemne wąsy.Już miałam zamiar wyjść z taksówki,jednak facet przestał się śmiać i szybko zareagował:
-Nie,stop niech pani poczeka.Zawiozę panią.- oznajmił całkiem poważnie spoglądając na adres.Wsiadłam z powrotem do samochodu i udając nie za bardzo przejętą odwróciłam głowę w stronę okna.Mężczyzna okazał się na prawdę bardzo rozmowny,jednak pośród jego opowieści o tym skąd pochodzi,jak został taksówkarzem i że jego babcia jest dumna , musiałam go zapytać:
- Przepraszam,bo może to jest wasz zwyczaj,albo coś,ale czemu pan się śmiał jak wsiadłam do taksówki?-po zadanym pytaniu zobaczyłam nadal szeroki uśmiech na twarzy Carl'a,no bo tak mi się przedstawił.
-No wiesz,chodzi o twój uroczy angielski akcent,nas zawsze rozbawiają wasze niewyraźne końcówki i takie tam.
Nawet nie zauważyłam kiedy minęła podróż taksówką przez miasto,bo chwilę potem jechaliśmy już wybrzeżem.Wszystko było takie piękne,ocean i nawet ludzi byli inni.Szybko też usłyszałam oznajmiający głos Carl'a :
-No mała jesteśmy już,to ten adres.-i wskazywał palcem przez okno dość spory biały dom.
- Dziękuję Carl,jesteś kolejną osobą,która przyczyniła się do tego,że za chwilę będę najszczęśliwszą osobą na świecie.-uśmiechnęłam się i pewnie wyszłam z samochodu.Pociągnęłam za sobą walizkę i przy wejściu na działkę,odwróciłam się by pomachać mężczyźnie,który jako pierwszy tu wysłuchał mojego akcentu.
Szłam chodnikiem prowadzącym prosto na schodki,drzwi wejściowe były lekko uchylone . Bez skrupułów je otworzyłam i weszłam do domu,który należał do mojego chłopaka.Słyszałam ciche odgłosy dobiegające z pierwszych drzwi w korytarzu.Poszłam w ich stronę,kiedy stałam już w nich miałam ochotę coś krzyknąć,jednak to co tam zobaczyłam zbiło mnie z nóg.Na początku myślałam,że pomyliłam adres.Jednak kiedy spod nachylonej kobiety w samej bieliźnie zobaczyłam część czarnych włosów i jego tatuaże , już uświadomiłam sobie co się dzieje.Dlatego starałam się wyjść cicho i bezszelestnie z budynku.Czułam jak w głowie aż mi dudniło,zakrywałam sobie usta dlonią,ponieważ łez nie mogłam powstrzymać.Cofając się tyłem do wyjścia zawadziłam jednak o stojące czerwone szpilki.Niestety podejrzewałam,że wszystko usłyszą. Dlatego szybko się podniosłam z podłogi i uciekłam w kierunku wyjścia.Za sobą usłyszałam tylko zdziwiony głos Zayn'a
-Jess ?
Nie zwracałam uwagi na jego głos,nie chciałam mu nic wyjaśniać i nie chciałam słuchać jego tłumaczenia.Po prostu wyszłam wzięłam walizkę i wybiegłam na chodnik,nie wiedziałam tak na prawdę gdzie jestem,ale mnie to wtedy nie obchodziło.W głowie cały czas przewijały mi się obrazy jego z tą plastikową panienką,którą namiętnie obmazuje i obraz tego jak rok temu byliśmy jak najlepsi przyjaciele i chodziliśmy po przedmieściach Londynu machając turystom,którzy brali nas za kompletnych wariatów.Tak bardzo go kocham nadal,bo jest niepowtarzalny,bo zna mnie lepiej niż ktokolwiek inny.Jednak teraz już nie ma wytłumaczenia.Wiem,że będę cierpieć.
Myśląc o tym wszystkim,pełna przeróżnych emocji szłam szybkim krokiem przed siebie z głową zwróconą do dołu.Walizka plątała mi się pomiędzy nogami.Nagle jednak usłyszałam dźwięk dzwona w moim telefonie,który schowany miałam do tylnej kieszeni spodni.Zaczęłam szarpać wszystko,żeby go wyciągnąć,choć wiedziałam kto do mnie dzwoni.Nie patrzyłam się przed siebie i zaraz po tym poczułam jak moja głowa odbija się od czegoś miękkiego i przyjemnego w dotyku.Wszystko upadło mi na ziemię i ja też zaraz tam wylądowałam.
-Ojej przepraszam,zagapiłem się totalnie,nic ci nie jest ?- usłyszałam lekko zachrypnięty głos i zobaczyłam wyciągniętą męską dłoń w moim kierunku.Zanim spojrzałam w górę otarłam mokre policzki i zaczęłam się rozglądać w poszukiwaniu komórki.Kiedy zobaczyłam,że sprzęt leży w kilku częściach parę metrów ode mnie szybko chwyciłam rękę nieznajomego i szybko wyjąkałam
-Nic się nie stało.-podniosłam wszystkie części mojego telefonu i popatrzyłam na uprzejmego mężczyznę.Miał na sobie biały T-shirt z czarnymi rurkami.Jego zielone oczy przeszywały mnie od wewnątrz,a dość długie kędzierzawe włosy spoczywały na jego szyi. Chłopak był na prawdę bardzo ładny.Nie mogłam za pierwszym spojrzeniem ogarnąć wszystkich tajemnic,które skrywała jego twarz.Kiedy pomagał mi w milczeniu podnieść moje rzeczy z ulicy,ja wpatrywałam się na niego bez żadnych skrupułów.Jestem pewna,że chłopak musiał się czuć dziwnie,ale wtedy o tym nie myślałam dostrzegłam tylko pewien rodzaj bólu,który skrywała jego twarz.Zaciśnięte wargi mówiły same za siebie.Byłam bardzo ciekawa historii zielonookiego mężczyzny.
Zaintrygowało mnie to opowiadanie. Nie mogę napisać dłuższego komentarza bo to niestety pierwszy rozdział,ale jedno mg powiedzieć: Zayn zachował się chamsko i Jess powinna dać mu w pysk zamiast uciekać :) i Haaaaaazza <3
OdpowiedzUsuńczekam na następny rozdział weny i pozdrawiam .xx
P.S. Usuniesz te kody co trzeba wpisywać przed dodaniem komentarza? Byłoby o wiele lepiej. Nie powiem ci gdzie to jest bo nie pamiętam.
Rozdział bardzo fajny :) Czekam na dalszy ciąg:D
OdpowiedzUsuńps: Serdecznie chciałam Cię zaprosić na moje opowiadanie o Demi Lovato i Taylorze Lautnerze http://you-will--never-know.blogspot.com/ Przepraszam za spam:3